 |
Enduro Trophy Czarna Góra – 24.07.2010
Druga edycja Enduro Trophy na Czarnej Górze dla wielu uczestników i obserwatorów imprezy była próbą sił organizatora. Po pierwszej edycji w Bielsku Białej pozostało zadowolenie z wysokiego poziomu tras, jednak problemy z pomiarem czasu nie pozwoliły cieszyć się ściganiem do końca. Zeszłotygodniowa impreza pokazała, że organizatorzy ciężko przepracowali ostatni miesiąc – na Czarnej Górze zadebiutował zupełnie nowy system pomiaru czasu, zaś aura zapewniła najtrudniejsze z możliwych warunki do jego ostatecznego przetestowania. W chwili obecnej czasy przejazdu są mierzone poprzez system czytników kodów kreskowych zamieszczonych na numerach startowych. Nowa technologia sprawdziła się w stu procentach – wyniki były gotowe pięć minut po pojawieniu się całej ekipy sędziów, po kwadransie były gotowe do umieszczenia w internecie.
Frekwencja podczas zawodów dowodzi, że w Polsce coraz większa rzesza zawodników poszukuje czegoś więcej niż oferowanego przez maratony czystego ścigania, pragnąc także zmierzyć się z trudnym technicznie terenem. Pomimo nie będącej dla nikogo niespodzianką apokaliptycznej wręcz aury, na starcie imprezy pojawiło się 67 gotowych do walki zawodniczek i zawodników.
Wśród uczestników tradycyjnie można było podziwiać pełne spektrum filozofii górskiego rowerowania i niezwykle rozmaity park maszynowy. Tego dnia na zawodników czekała trasa o długości 40km podzielona na 5 Odcinków Specjalnych i odcinki dojazdowe. Na stracie pojawili się lekko ubrani i usprzętowieni maratończycy, dominująca grupa fanów trailu i enduro oraz całkiem liczna rzesza „ciężkiej jazdy”. Wszystkim im przyświecał jednak ten sam cel – we własnym stylu pokonać trasę i przezwyciężyć własne słabości.
Nie było to zadanie łatwe, większość zawodników spędziła na trasie co najmniej sześć godzin przy nieprzerwanie padającym deszczu, niskiej temperaturze i widoczności nie przekraczającej chwilami 30m. Zawodnicy, którzy w wilgotny piątek ochoczo objeżdżali Odcinki Specjalne przecierali oczy ze zdumienia wracając na nie w sobotę – potoki wody spływające po szlakach odkryły drzemiące pod gruntem kamienie, znacznie podnosząc trudność tras. Nikt jednak nie narzekał, a o poziomie uczestników doskonale świadczy fakt, że pomimo groźnych upadków żaden z nich nie doznał poważnych kontuzji podczas imprezy.
riumfatorzy sobotniej imprezy to w dużej mierze stali bywalcy podium. W kategorii podjazdów zwyciężył Tomek Dębiec (sic!) przed Mariuszem Bryją i Adamem Tkoczem. Zwycięstwo Tomka dla większości uczestników jest wielkim zaskoczeniem – udało mu się tego dokonać na 19-kilogramowym rowerze, sam Tomek był zaś zawsze postrzegany jako jeden z faworytów klasyfikacji zjazdowej. Wśród zjazdowców zwycięzcą okazał się Michał Szade przed Tomaszem Filingerem i Mariuszem Bryją. Podium klasyfikacji generalnej obsadzili najlepsi zawodnicy z klasyfikacji cząstkowych w kolejności: Mariusz Bryja, Tomasz Filinger i Tomasz Dębiec. Wiwatom na cześć zwycięzców długo nie było końca, triumfator imprezy tradycyjnie wykonał serię pompek na suficie podrzucany przez uradowanych uczestników. Nie możemy także nie nadmienić o wynikach w klasyfikacji kobiet. Wśród uczestników, którzy upiększają rower a nie odwrotnie triumfowała Agnieszka Szor pokonując Beatę Bembenek i całkiem liczną grupę mężczyzn.
Kolejna edycja endurowego ścigania już za dwa tygodnie, 7. sierpnia w Brennej. Na stronie www.horizonfive.com działa już formularz rejestracji na tą imprezę. Jeżeli poszukujecie ciekawej imprezy o doskonałej atmosferze, trudnych technicznie tras i cudownych współuczestników – Enduro Trophy jest właśnie dla was. Na tej imprezie będziecie mogli sprawdzić swoje umiejętności, posiąść nowe, a do domu wrócicie bogatsi o ciekawe doświadczenia i całkiem sporą grupę nowych znajomych. |
powrót do archiwum |
|
|